Zakładki:
Artystyczne Dusze
O mnie:)
Tutaj piszę
Tutaj sprzedaję
|
sobota, 28 marca 2009
Przeprowadzka
Kochani! Przeprowadziłam sie na bogspot - zapraszam: http://pokojzkominkiem.blogspot.com
wtorek, 24 marca 2009
Przygotowania do kiermaszu
Zostało mi 10 dni do kiermaszu wielkanocnego. Sobotę spędziłam na lepieniu. Istna fabryka:) 
Wieczory po pracy spędzam na malowaniu i kombinowaniu, co tu jeszcze. Ulepiłam kilka baranków na wzór. 
Popełniłam też "skrzyneczkę" ze starej wełnianej spódnicy 
I mam zamiar skończyć anioła z papieru mache, który cierpliwie stoi i schnie na kuchennym parapecie 
Mam nadzieję, że w następnym wpisie znajdą się skończone dziełka. Dużo słoneczka Wam życzę!
piątek, 13 marca 2009
Wielkanocnie
Udało mi się wreszcie w międzyczasie pomalować moje obrazeczki z barankami i kurczakami z masy solnej. Potem znowu w międzyczasie ponawlekać sznureczki. A dziś wreszcie porobiłam zdjęcia i wkleiłam do mojej Szuflady Duszy. Na nawleczenie sznureczków, sesję zdjęciową i wklejenie do galerii czeka jeszcze stadko baranków i zgraja kurczaczków. Może w weekend mi się to uda. Narazie jednak mam niezły rozgardiasz w domu, bo wymieniłam dziś szafę i próbuję sie pożegnać z częścią rzeczy zalegających. Przerzucam, rozpamiętuję, zastanawiam się, czy jeszcze to kiedyś założę, a jeśli nie, to na co da się przerobić:) Sporo czasu to zajmuje! Ale warto. Posiedziałam sobie chwilkę, a teraz wracam do pracy. Miłego weekendu!
sobota, 07 marca 2009
A wszystko...
...odłogiem ostatnio leży. No, może nie do końca wszystko, ale czasu brak i energia jakaś zimowa. Przydałoby mi się zakopanie na krańcu świata bez remontujących sąsiadów, bez kota głodnego o szóstej rano, bez zasięgu, bez budzików. Ciepłe łóżeczko, książka, wokół las na spacery. Tydzień poproszę:) Poniżej anioł z samochodzikiem na zamówienie
I to by było na tyle. Wielkanocne pomysły tylko w części poza pomysł wyszły
Koty nadal bez oczu. Anioł nawet bez głowy...
Za to na talerzu wiosna... 
...choć za oknem zima!
Zdjęcie zrobione przed chwilą-ależ byłam zaskoczona, gdy wyjrzałam za okno. A niech się wypada!
czwartek, 26 lutego 2009
Nitką, igłą, paluszkami
Za oknem plucha. Taka zimowo-chyba wiosenna. Dwa zmysły sobie przeczące: oczy widzą padający śnieg, uszy słyszą kapiący deszcz. Co to za pora roku? Aż kusi mnie na ogłoszenie konkursu na nazwę. Potem poszerzylibyśmy słownik języka polskiego o nowe słowo. Ostatnio mam deficyt czasu i wiekszość moich pomysłów mieszka narazie w głowie. Gdy troszkę się pouwalniam, zacznę szaleć-już pewnie wielkanocnie. Wklejam zaległe zdjęcia zamówień specjalnych: złoty anioł 
różowy z kotkiem 
i aniołek farmaceuta dla przemiłej Marzenki

To tyle paluszki ostatnio ulepiły. Za to zabawiłam się w szycie. Zamarzył mi się ocieplacz na imbryczek. Uszyłam do kompletu łapkę do garnków. 
A tu z motywem wielkanocnym 
Ocieplacze były kiedyś haftowaną spódnicą:) Z resztek powoli powstają serduszka-zawieszki 
Miłego dnia!
środa, 18 lutego 2009
Ciąg dalszy Walentynek
Znowu serca:) To jeszcze echo Walentynek, ale przecież miłość, przyjaźń, uczucia nie wyrywają kartek z kalendarza, więc mimo wszystko ponadczasowo. Zima powróciła. Słychać marudzenie, ale ja się cieszę. Jak dziecko biegnę co rano do okna, by popatrzeć na ten biały bezmiar. Czy Was to też uspokaja? Nie marudźmy, cieszmy się życiem!
piątek, 06 lutego 2009
Nadal walentynkowo
Wpadłam w wir Walentynek. Uwielbiam to święto! Uwielbiam serduszka:) Ten motyw zawsze wywołuje mój uśmiech i ciepełko. Siedzę cały tydzień w domu wygrzewając grypę i dzięki temu udaje mi się sprostać zamówieniom i mogę sobie polepić i pomalować na spokojnie.
Ela od lat urządza lutowe spotkania z przyjaciółmi w swoim domu, jeszcze zanim Walentynki zadomowiły się w naszym kraju. Każdy gość wychodzi od niej z upominkiem. Śmiało można powiedzieć, że jest wizjonerką:) W tym roku wszyscy dostaną serduszka z imionami
Tutaj zapakowane: 
A oto kolejne moje walentynki-tym razem powędrowały do galerii Decobazaar
Zachciało mi się smaku z dzieciństwa, upiekłam więc kartoflaki. Zapachniało domem Babci:)
Zabieram się za lepienie!
poniedziałek, 02 lutego 2009
piątek, 30 stycznia 2009
Odfajkowywanie
W moim rodzinnym domu był zwyczaj robienia list do odfajkowania. Lista zakupów, lista do zrobienia, lista potraw wigilijnych, światecznych i na przyjęcia urodzinowe. Robiła je moja Babcia, moja Mama, Siostry cioteczne, teraz ich Córki. W moim obecnym domu też nie brakuje list i nawet jeśli coś nie zostanie odfajkowane na czas, bo różnie to bywa, to dzięki nim czuję się bardziej uporządkowana. Nie mój dom, ale ja. Bo ja jestem specjalistką od rozmyślań i nietrudno mi się pogubić:) Moja aktualna lista, tym razem walentynkowo-wernisażowo-balowa, powoli wzbogaca się o kolejne fajeczki. Odfajkowana-pomalowana i zaniesiona-bordowa część aniołów na wernisaż  
brązowo-biało-naturalna również 

Kolejne zakochane koty poleciały (pobiegły) do Stylologii 
I upiekłam pikantne serowe ciasteczka na dzisiejszy wernisaż. Piekłam je pierwszy raz i zakochałam się w ich smaku. Pod zdjęciem przepis, więc jeśli czujecie brak miłości, gorąco polecam:)
Pikantne ciasteczka serowe - pół łyżeczki soli
- łyżeczka curry
- pół łyżeczki ostrej papryki
- łyżeczka musztardy
- 4 łyżki masła
- 2 i pół łyżeczki proszku do pieczenia
- 15 dkg żółtego sera
- niepełna szklanka mleka
- około 2 szklanki mąki-tyle, by ciasto dało się zagnieść.
Ser ścieramy na małych oczkach, mieszamy wszystkie składniki, zagniatamy ciasto, rozwałkowyjemy na około 3-4 mm i wycinamy paluszki centymetrowej szerokości. Ciasteczka pieką się około 15 minut i trzeba uważać, by nie za mocno się zarumieniły, bo mogą być gorzkie. A potem już tylko pozostanie wykrzesanie szczypty zdrowego rozsądku, by nie zniknęły w oka mgnieniu... Smacznego! W zakładce po lewej stronie "Tutaj piszę" pojawił się nowy link "anioł walentynkowy"-znajdziecie tam mój kurs obrazkowy na aniołka z serduszkiem. Biegnę do kuchni, bo na liście pozostały jeszcze pierniczki na wernisaż i sernik na jutrzejszy bal gimnazjalny Syna. Miłego dnia:)
czwartek, 22 stycznia 2009
Walentynkowe conieco
Choroba nie przechodzi, ale zdecydowanie ewoluuje. Może te jeszcze kilka dni wygrzewania do końca tygodnia spełnią swoją rolę. Szczerze mówiąc powinnam teraz siedzieć w biurze i potwierdzać obecność gości na konferencji, ale obawiam się, że mój dzisiejszy głos posłanki Joanny Senyszyn powodowałby rzucanie słuchawką. Czeka mnie więc telefoniczny poniedziałek. Wczorajszy wieczór i kawałek nocy zaowocował kolejną porcją pomalowanych walentynkowych aniołów. 
Skończyłam też lalki dla Przyjaciółki 
Prototypem tej po lewej stronie była lalka z dziewczynką w kieszonce (poniżej). Pomysł powstał na hasło "prezent dla Kobiety Wkrótce Rodzącej", a potem okazało się, że nowy Człowiek jest płci męskiej:) Trzeba to było naprawić.
A na koniec zdjęcie mojego Pędzelka 
...następnym razem zrobię zdjęcie w innych okolicznościach, bo można by pomyśleć, że on cały czas śpi. To nieprawda. Nieprawdą jest również to, że Pędzel jest wypchany:) Miłego dnia Kochani!
środa, 14 stycznia 2009
Zielono mi:)
Organizm odmówił posłuszeństwa. Od czwartku moje życie polega na przysypianiu. Syn stwierdził, że to grypa z pierwszych stron gazet, ale ja jakoś dumy nie czuję. Nic to!-idzie ku dobremu. Za 10 dni mam wernisaż aniołów. Większość czeka na pomalowanie, ale część jeszcze nie ulepiona. Wielkimi krokami zbliżają się Walentynki, a mi się na chorobę zebrało! Na zwolnionych obrotach i z doskoku udało mi się pomalować część aniołków. Postawiłam na system i tym razem w ruch poszła zielona farba. 



A to początek kolekcji bordowej
sobota, 10 stycznia 2009
Prezenty bożonarodzeniowe
Już po Świętach. Nawet całkiem sporo:) Wszystkie prezenty trafiły do właścicieli, więc nie zniszczę tajemnicy zamieszczając tu ich zdjęcia. Najpierw to, co wyszło spod igły, czyli: duuuża lalka dla Mamy dwie małe laleczki dla dwóch małych Laleczek:) i polarowa zachęta dla Mikołaja dla kogoś, o kim nie powinien zapomnieć. Skusiłam się też na decoupage. Nie jest to mistrzostwo świata - jeszcze wiele muszę się nauczyć, ale zabawa przednia. Oto deseczki na notatki dla dwóch Miłych Pań oraz listownik dla Miłego Pana, który czasem daje się pokonać mieszkańcom biurka.
środa, 03 grudnia 2008
Świąteczne szaleństwo
Przygotowania do Świąt w toku. Mój dom zmienił się w małą fabryczkę i szczerze mówiąc już straciłam rachubę, ile zrobiłam aniołków, ozdób choinkowych z masy, pierniczków. Może podczas Świąt skuszę się, by zajrzeć do moich notatek i zrobię podsumowanie. Tak wygląda teraz mój pokój - ta uporządkowana część, bo reszty nie pokażę:) 
Wiklinowa poczekalnia przed malowaniem 
...i chlebek upieczony w międzyczasie 
poniedziałek, 17 listopada 2008
Przygotowanie do Świąt
Przez ostatni tydzień odbywała się produkcja ozdóbek choinkowych i aniołów na Święto Bigosu, na którym się wystwiałam. Słone pierniczki 
Małe aniołki na choinkę  Świąteczne motywy na choinkę   I nie miał mi kto pomóc:) 
wtorek, 04 listopada 2008
Weselne aniołki
Dziś tylko aniołki weselne:) 
czwartek, 30 października 2008
Rozszyłam się
Powstała zawieszka na drzwi. Serce wycięłam ze zdobycznej męskiej koszuli, tym samym pozbawiając jakiegoś mężczyznę narażenia na śmieszność. Nie pytajcie, kim jest stworzonko na sercu, bo nie wiem. 
Uszyłam rónież kolejne kociaki-tym razem doszły błękitne.  I powołałam do życia Margolcię. Oto ona: 
I nie ustaję:)
niedziela, 26 października 2008
Co tym razem?
... tym razem anioły weselne. Ulepiłam je jakiś czas temu przy okazji zamówienia i czekały cierpliwie na wykończenie - jakkolwiek to brzmi:) 

Tym razem również koty. Nieco inne od poprzednich. 
I anioł - zawieszka na drzwi, na którego kurs znajdzie się lada dzień w cafeart.pl.
niedziela, 19 października 2008
Szyję sobie:)
Nie spodziewałam się, że szycie mnie wciągnie. Do tego ręczne.
Ale cieszę się, że przez te moje poszukiwania odkryłam jeszcze jedną pasję. Powstały potworzaki  I kotek, który od razu zyskał przyjaciela:) 
Wkleję również zdjęcie torebki, która powstała trochę wcześniej dla kochanej Izuni 
A to kolejne anielskie stadko
niedziela, 05 października 2008
Koniec weekendu
Weekendy mają to do siebie, że mijają w oka mgnieniu. Jednak udało mi się troszkę popełnić:) Kociaki-tym razem wyszły spod igły
Pluszowe nie wiem co, ale idealne do kochania
I anioł, który niebawem ukaże się w CafeArt
Miłego tygodnia!
piątek, 26 września 2008
Znów anioły i koty...
Dziś przypomniałam sobie, jak wygląda słońce. Dwa tygodnie deszczu, dwa tygodnie wstawania i patrzenia z nadzieją na okno. A dziś niespodzianka:) Moje ostatnie twory: Anioły weselne na zamówienie i kotek w ramce do kursu w CafeArt A to już mój kotek i moja róża na balkonie jeszcze wczoraj Więcej słońca poproszę!
piątek, 19 września 2008
Anioły i koty
Zaniedbałam to miejsce znów. Ale postaram się nadrobić. Na początek mój anioł udający mosiądz:)
Dwa dni temu dwanaście moich aniołów poleciało do galerii w Irlandii. Jestem ciekawa, jak przyjmą się na Zielonej Wyspie. Czy ktoś ich tam pokocha? Oto kilka z nich: 




A na koniec kotek... 
...i taki anioł mi się ukazał:)
czwartek, 24 lipca 2008
Zaanielona, rozanielona...
Dzień zaczęłam od spacerku do marketu ogrodniczego. Kupiłam cztery winorośle na balkon. Wczoraj wieczorem podjęłam postanowienie: czas odgrodzić się od sąsiadki dwie klatki dalej. Nie mogę już na nią patrzeć, więc chociaż wizualnie. Pewnie i kiedyś bywali tacy sąsiedzi, ale choć żyję już troszkę latek, nigdy od nikogo nie chciałam się odgradzać. Gdyby trafił tu jakiś zabłąkany naukowiec, mam pomysł na coś nowatorskiego: dźwiękoszczelne rośliny. Opatrzność obdarzyła moją sąsiadkę donośnym głosem nie biorąc pod uwagę tego, co ona ma do powiedzenia. Teraz widocznie nie da się już tego naprawić. A do powiedzenia ma dużo i nierzadko nieprzyzwoicie. Kłótnie z mężem, czyli tak zwane „rzucanie mięsem”, odbywają się przez długość mieszkania. Ona siedzi na balkonie i drze się do wnętrza domu, on z tego wnętrza odpowiada. Kłótnie trwają od kilku lat, ale choć słyszę każde słowo, pojęcia nie mam, o co była choćby jedna kłótnia. A wczoraj przeszła samą siebie. Pomiędzy naszymi balkonami mieszka młoda dziewczyna z rocznym dzieckiem. Pogoda była piękna, więc wyszła z dzieckiem na balkon. Dziecko miało na sobie tylko pampersa. Młoda mama usłyszała: -Od pieluchy czas odzwyczajać. -Tak, wiem – odpowiedziała. – Próbuję powoli. -Nie ma powoli – odrzekła tamta. – Ja to swoje wnuki szybko odzwyczaiłam. Pozwalałam, by lały w pampersa do woli, a potem im te pieluchy na głowy zakładałam. Podziałało. Cóż... Superniania nie potrzebna, prawda? I to by było na tyle. Jutro kupię nawóz do winorośli – niech rośnie! A poza tym zaanieliłam się. Pewnie oszalałam, ale zobowiązałam się wstawiać anioły do sześciu galerii. Narazie daję radę:) A teraz anioły, anioły, anioły: 



...i lniany kotek 
A rozanielona, bo za tydzień wyjeżdżam do Anglii i zobaczę wreszcie Brata i Bratanka:)
niedziela, 11 maja 2008
Zatracenie
Zatraciłam się. W wiośnie, w pracy, w obowiązkach domowo - macierzyńskich, w tworzeniu wielorakim. Pędzę i zwalniam. Taki misz - masz życiowy. Ale zdumiewająco dobry. Na początek szczęśliwa rodzinka na zamówienie kogoś wyjątkowego. Pamiętnik dla młodej damy. I efekt zabawy perłami.
niedziela, 20 kwietnia 2008
Wiosna
Wiosna z impetem wbiegła. Deszczowo, ale widocznie taki sobie styl na ten rok wybrała. Nie zawodzi zielenią, pączkami, zapachem kwiatów mirabelek, dla którego co rano otwieram balkon i który niebawem przemieni się w zapach bzów. Wiosna czas zmian. Nowe kolory ubrań, nowe fryzury, nowe uśmiechy, czasem nowe życie. Czas ślubów i komunii. Czas nadziei. Prezent ślubny
Prezent komunijny
A to moja najbliższa przyszłość 
Życzę Wam nowych kolorów, nowych uśmiechów i zmian tylko na dobre:)
czwartek, 27 marca 2008
Króciutko poświątecznie
Święta słodko leniwe. Troszkę przejedzone, ale taki ich urok:) Po świętach o lenistwie zapominam, więc tylko zdjęć kilka przedświątecznych szaleństw. Na początek rodzinka strażaka. 
Prezent ślubny na zamówienie wspaniałej Kobiety. I diabełek w prezencie urodzinowym dla kogoś, kto czekał i czekał, aż w końcu się doczekał:)
|